Kanał Sueski to dla USA ważny szlak transportowy. Jego zablokowanie szybko podnosi ceny przewozów i wpływa na globalną inflację. Gdyby kontrolowały go kraje takie jak Chiny czy Iran, mogłyby szantażować gospodarkę Zachodu. Dlatego USA wolą wspierać rządy wojskowe w Egipcie, niż ryzykować kosztowną własną interwencję.

Kanał jest głównym szlakiem dla ropy i gazu z Zatoki Perskiej do Europy. Ponieważ płatności odbywają się w dolarach, bezpieczeństwo Kanału wspiera globalny popyt na amerykańską walutę i obligacje skarbowe.

Stany Zjednoczone przez ostatnie siedem dekad traktowały Egipt nie jako partnera, lecz jako strategiczne aktywo – klucz do Kanału Sueskiego, gwaranta pokoju z Izraelem i strażnika stabilności na Bliskim Wschodzie. Ta geoekonomiczna kalkulacja ukształtowała amerykańską politykę wobec Egiptu, czyniąc z niego drugiego co do wielkości biorcę amerykańskiej pomocy zagranicznej na świecie, tuż po Izraelu. Jednocześnie przekształciła egipskie państwo w twór głęboko uzależniony od Waszyngtonu, zarówno militarnie, jak i politycznie, oraz legitymizowała kolejne autorytarne reżimy, od Sadata przez Mubaraka po Sisi.

1952-1956: Narodziny sojuszu w cieniu kryzysu

Do połowy lat 50. XX wieku głównym mocarstwem w Egipcie była Wielka Brytania, która okupowała strefę Kanału Sueskiego od 1882 roku. Stany Zjednoczone, choć zainteresowane stabilnością regionu, pozostawały w cieniu swojego europejskiego sojusznika. Rewolucja Wolnych Oficerów w 1952 roku, która obaliła monarchię króla Faruka, postawiła Waszyngton przed dylematem: jak pogodzić sojusz z Londynem z nową, nacjonalistyczną dynamiką w Kairze.

Przełom nastąpił w 1956 roku. 26 lipca egipski prezydent Gamal Abdel Naser ogłosił nacjonalizację Kompanii Kanału Sueskiego. Decyzja ta była bezpośrednią odpowiedzią na wycofanie przez administrację Dwighta D. Eisenhowera oferty finansowania Wysokiej Tamy w Asuanie. Naser, pragnąc uniezależnić się od zachodniego kapitału, sięgnął po najcenniejsze aktywo Egiptu.

Odpowiedź Wielkiej Brytanii, Francji i Izraela była błyskawiczna – 29 października 1956 roku izraelskie wojska uderzyły na Synaj, a kilka dni później dołączyły siły brytyjsko -francuskie. Jednak to nie europejscy sojusznicy, lecz Stany Zjednoczone zadecydowały o ostatecznym kształcie kryzysu. Eisenhower, obawiając się, że interwencja zepchnie Egipt w ramiona Związku Radzieckiego i zaszkodzi amerykańskiemu wizerunkowi w świecie arabskim, wywarł presję na Londyn i Paryż, zmuszając ich do wycofania wojsk. Kryzys sueski był punktem zwrotnym – Stany Zjednoczone przejęły rolę głównego arbitra na Bliskim Wschodzie, a Wielka Brytania utraciła swoją pozycję mocarstwa w regionie. Naser, mimo militarnej porażki, odniósł polityczne zwycięstwo, stając się bohaterem arabskiego nacjonalizmu, a Egipt na niemal dwie dekady związał swój los ze Związkiem Radzieckim.

1970-1981: Sadat, Camp David i miliony z Waszyngtonu

Po śmierci Nasera we wrześniu 1970 roku nowy prezydent, Anwar Sadat, rozpoczął proces odwracania sojuszy. W 1972 roku wydalił z Egiptu sowieckich doradców wojskowych, a następnie, po wojnie Jom Kippur w 1973 roku, wykorzystał swój polityczny kapitał do rozpoczęcia rozmów pokojowych               z Izraelem.

Kulminacją tego procesu było podpisanie Porozumień z Camp David we wrześniu 1978 roku, a następnie traktatu pokojowego z Izraelem w marcu 1979 roku.                 W zamian za pokój i uznanie Państwa Izrael, Egipt otrzymał od Stanów Zjednoczonych ogromny pakiet finansowy i wojskowy.                                       Od 1979 roku Egipt otrzymuje średnio 2 miliardy dolarów rocznie pomocy gospodarczej i wojskowej – łącznie ponad 74 miliardy dolarów.                               Stał się drugim, po Izraelu, największym odbiorcą amerykańskiej pomocy zagranicznej. Pomoc wojskowa, utrzymująca się na stałym poziomie 1,3 miliarda dolarów rocznie od 1987 roku, miała na celu modernizację egipskiej armii                   i uczynienie z niej regionalnej siły odstraszającej.                                                           Była to jednak broń obosieczna – uzależniła egipskie siły zbrojne od amerykańskich dostaw, części zamiennych i szkoleń, czyniąc z Kairu zakładnika Waszyngtonu.

1981-2011: Era Mubaraka – stabilność, represje i służby specjalne

Po zamordowaniu Sadata w październiku 1981 roku władzę objął Hosni Mubarak. Przez trzy dekady rządził Egiptem, utrzymując sojusz z USA, pokój z Izraelem i stabilność Kanału. Amerykańska pomoc stała się fundamentem jego autorytarnego reżimu, a Stany Zjednoczone przymykały oczy na korupcję, nepotyzm i represje wobec opozycji, uznając Mubaraka za niezbędnego gwaranta regionalnego ładu.

Ważnym elementem tej współpracy była bliska współpraca wywiadowcza.                  Egipska Służba Wywiadu Ogólnego (EGIS – Mukhabarat), kierowana przez generała Omara Sulejmana, stała się ważnym partnerem Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) w regionie. W latach 90. i po zamachach z 11 września 2001 roku, EGIS i CIA zacieśniły współpracę w ramach „globalnej wojny z terroryzmem”.                                                 Egipt był jednym z pierwszych krajów biorących udział w kontrowersyjnym programie „nadzwyczajnych przekazań” (extraordinary rendition) – CIA porywała podejrzanych o terroryzm i przewoziła ich do Egiptu, gdzie byli przesłuchiwani            i torturowani przez egipskie służby. Sulejman, nazywany „lynchpinem” (filarem) tego programu, był ważnym łącznikiem między Waszyngtonem a Kairem.

Amerykańska pomoc nie ograniczała się tylko do wywiadu. USA wspierały też reformy gospodarcze w Egipcie, które jednak zamieniły się w korupcję                         i przejmowanie władzy przez elitę. Międzynarodowi gracze, w tym USA, współpracowali z egipskimi politycznymi biznesmenami, pozwalając im korzystać         z reform. Powstała nowa grupa bogatych biznesmenów powiązanych z władzą, którzy zarabiali dużo na prywatyzacjach, umowach z zagranicznymi firmami                       i dostępie do amerykańskiego kapitału.

2011-2013: Arabska Wiosna i wahania Waszyngtonu

Wybuch rewolucji w styczniu 2011 roku postawił Stany Zjednoczone w trudnej sytuacji. Przez dekady wspierały reżim Mubaraka, ale fala protestów w całym regionie wymusiła rewizję polityki. Administracja Baracka Obamy ostatecznie wycofała poparcie dla Mubaraka, który ustąpił 11 lutego 2011 roku.

Po pierwszych wolnych wyborach prezydenckich w czerwcu 2012 roku, które wygrał Muhammad Mursi z Bractwa Muzułmańskiego, USA podjęły ostrożną współpracę z nowymi władzami, choć z wyraźną niechęcią.                                                                 Jednak 3 lipca 2013 roku, gdy generał Abd al-Fattah as-Sisi dokonał wojskowego zamachu stanu, odsuwając Mursiego od władzy, reakcja Waszyngtonu była niejednoznaczna. Oficjalnie potępiono przewrót, ale w praktyce szybko zaakceptowano nową rzeczywistość. Sisi, były szef wywiadu wojskowego, był znany Amerykanom – i był dla nich bardziej przewidywalny niż islamistyczny rząd Bractwa.

2014-2026: Era Sisi – nowy autorytaryzm, stara gra

Po objęciu władzy w 2014 roku, generał Abd al-Fattah as-Sisi umocnił swój autorytarny reżim, bezwzględnie zwalczając Bractwo Muzułmańskie i innych dysydentów. Stany Zjednoczone, mimo krytyki ze strony organizacji praw człowieka i części Kongresu, kontynuowały wsparcie militarne i polityczne dla Kairu. W 2025 roku administracja Joe Bidena zatwierdziła sprzedaż systemu obrony powietrznej NASAMS o wartości 4,67 miliarda dolarów, argumentując, że wzmocni to bezpieczeństwo „ważnego sojusznika spoza NATO”. Wcześniej, we wrześniu 2024 roku, przyznano Egiptowi 1,3 miliarda dolarów pomocy wojskowej.

Równocześnie z pomocą wojskową, Waszyngton wspierał Sisi na arenie dyplomatycznej, widząc w nim ważnego pośrednika w konflikcie w Strefie Gazy. Egipski wywiad, ponownie pod amerykańską ochroną, stał się kluczowym graczem w rozmowach między Izraelem a Hamasem. Mukhabarat Sisi, kontynuując linię Mubaraka, ściśle współpracuje z CIA, jednocześnie używając swoich możliwości do tłumienia sprzeciwu w kraju i wpływania na wybory. Ta agencja, znana ze współpracy z CIA w programie tortur po 11 września, wynajęła nawet nowojorską firmę PR Weber Shandwick za 1,2 miliona dolarów rocznie, by poprawić swój wizerunek w USA.

Zakończenie: strategiczne aktywo, kosztowny sojusznik

Amerykańska polityka wobec Egiptu od 1956 roku cechuje się uderzającą konsekwencją: interes strategiczny zawsze przeważał nad wartościami.                         Kanał Sueski, pokój z Izraelem, stabilność regionu i współpraca wywiadowcza               w walce z terroryzmem były i są priorytetami, wobec których prawa człowieka, demokratyzacja i rządy prawa schodziły na dalszy plan.

Ta symbioza przekształciła Egipt w państwo głęboko uzależnione od amerykańskiego kapitału i technologii wojskowej, jednocześnie legitymizując kolejne autorytarne reżimy. Amerykańskie dolary i sprzęt wojskowy, choć formalnie miały służyć modernizacji i stabilizacji, w praktyce stały się narzędziem utrzymywania przy władzy wojskowej elity – od Sadata, przez Mubaraka, po Sisi. Waszyngton, świadomie  wspierał tworzenie systemu, w którym egipscy generałowie i ich kompradorscy sojusznicy mogli bezkarnie gromadzić bogactwa i tłumić opozycję.

W istocie, Stany Zjednoczone nie tyle wspierały Egipt, co wspierały określony typ reżimu – taki, który gwarantował amerykańskie interesy, nawet kosztem wolności i godności Egipcjan. I choć retoryka się zmienia, a Kongres czasem wstrzymuje drobne transze pomocy z powodu obaw o prawa człowieka, fundament sojuszu pozostaje nienaruszony. Dopóki Kanał Sueski będzie strategiczną arterią światowego handlu, a Egipt strażnikiem pokoju z Izraelem, Waszyngton będzie skłonny przymykać oko na autorytaryzm i wspierać kolejnych wojskowych władców, którzy zapewnią mu dostęp do tej kluczowej drogi wodnej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *