W pierwszej połowie 2023 roku egipski Twitter zalała fala rasistowskich wpisów pod hasłem #Egypt_Is_Not_African. Ich celem był komik Kevin Hart, który miał wystąpić w Kairze – oskarżono go o fałszowanie historii, ponieważ w jednym z wywiadów zasugerował, że czarni Amerykanie wywodzą się od egipskich faraonów. „Jesteście naszymi niewolnikami i jeńcami” – pisano w odpowiedziach. Rok wcześniej egipscy ultranacjonaliści doprowadzili do odwołania afrocentrycznej konferencji w Asuanie, a w 2023 roku zaatakowali Netflix za obsadzenie czarnoskórej aktorki w roli Kleopatry w serialu dokumentalnym. Te agresywne kampanie nie były jednak dziełem przypadku. Były one integralnym elementem szerszej, świadomie konstruowanej polityki tożsamościowej, którą badacze określają mianem neofaraonizmu – a której głównym architektem i beneficjentem jest reżim prezydenta Abd al-Fattaha as-Sisiego.
Czym jest neofaraonizm?
Neofaraonizm to świadoma polityka historyczna, polegająca na odwoływaniu się do starożytnego Egiptu jako wyłącznego i nadrzędnego fundamentu egipskiej tożsamości narodowej. Jest to wielowymiarowe zjawisko – obejmuje nie tylko budowę nowych muzeów i organizację spektakularnych parad, ale przede wszystkim redefinicję egipskiej tożsamości, zakotwiczonej w bogactwie starożytnej cywilizacji. Celem jest wykształcenie nowej narracji historycznej, która kształtuje sposób myślenia egipskich elit o państwie i jego misji.
Polityka ta stanowi wyraźne zerwanie z dwoma wcześniejszymi modelami tożsamościowymi: panarabskim nacjonalizmem Gamala Abdel Nasera, który w latach 50. i 60. XX wieku uczynił z Egiptu lidera całego świata arabskiego, oraz islamską tożsamością promowaną przez Bractwo Muzułmańskie, które przez krótki okres rządziło krajem w latach 2012–2013. Zamiast braterstwa arabskiego czy muzułmańskiej ummy – faraońska wyjątkowość.
Jak zauważają analitycy, Sisi, choć nigdy wprost nie nazywa współczesnych Egipcjan dziećmi faraonów, organizuje kolejne spektakle gloryfikujące starożytnych władców. Jego hasło przewodnie, „Tahiya Masr” (Niech żyje Egipt), odzwierciedla przesunięcie akcentu z tożsamości arabskiej na czysto egipską. W nowej narracji Egipcjanin to przede wszystkim spadkobierca cywilizacji liczącej sobie tysiące lat – a nie Arab czy muzułmanin.
Spektakle władzy. Złota Parada Faraonów i Wielkie Muzeum Egipskie
Najbardziej spektakularnym przejawem neofaraonizmu była „Złota Parada Faraonów” (Pharaohs’ Golden Parade), która 3 kwietnia 2021 roku przeszła ulicami Kairu. 22 starożytne mumie, w tym Ramzesa II i Hatszepsut, zostały przetransportowane w uroczystej procesji z Muzeum Egipskiego na placu Tahrir do nowego Narodowego Muzeum Cywilizacji Egipskiej. Trasa liczyła siedem kilometrów, a jej pokonanie zajęło godzinę. Ceremonia była transmitowana na żywo w telewizji, a prezydent Sisi spędził godziny, śledząc przemarsz. Jak podkreślano w oficjalnych komunikatach, „z niecierpliwością oczekuje na przyjęcie starożytnych królów i królowych Egiptu”.
Kulminacją neofaraońskiej narracji było oficjalne otwarcie Wielkiego Muzeum Egipskiego (GEM) 1 listopada 2025 roku. Po ponad dwudziestu latach budowy, nad olbrzymimi kosztami i opóźnieniami, największe na świecie muzeum poświęcone jednej cywilizacji stanęło otworem. Uroczystość zgromadziła blisko 80 wysokich rangą delegacji, królów, prezydentów, książąt, w tym prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera, króla Hiszpanii Filipa VI, królową Jordanii Ranię oraz księcia Monako Alberta II.
Ceremonia była multisensorycznym spektaklem, który łączył muzykę, światła, projekcje laserowe i choreografię dronów. Tancerze w strojach inspirowanych faraońskimi, ze złotymi koronami i berłami, występowali przy akompaniamencie międzynarodowej orkiestry. Fasadę muzeum zamieniono w płótno dla immersyjnych projekcji świetlnych ukazujących starożytne zabytki. Drony wyświetlały na niebie napis: „Cywilizacje rozkwitają w czasach pokoju”. Było to wydarzenie, które, jak zauważył egipski historyk Khaled Fahmy, przywoływało na myśl nie tyle wystawne otwarcia muzeów, co ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Berlinie w 1936 roku, zorganizowaną przez Adolfa Hitlera.
Nowa stolica i architektura jako narzędzie propagandy
Neofaraonizm nie ogranicza się do muzeów i parad. Znajduje on wyraz w architekturze i urbanistyce, przede wszystkim w budowie Nowej Stolicy Administracyjnej, gigantycznego projektu na pustyni na wschód od Kairu. Nowe miasto, które ma stać się centrum administracyjnym Egiptu, zaprojektowano w sposób nawiązujący do starożytnych wzorców, monumentalne aleje, rozległe place, budynki użyteczności publicznej o kolosalnych rozmiarach. To nie przypadek, że nowa stolica powstaje w bezpośrednim sąsiedztwie Kairu, który od wieków był centrum egipskiej polityki, gest ten ma symbolizować zerwanie z przeszłością i budowę nowego, wielkiego Egiptu na miarę faraońskich czasów.
Również przestrzeń publiczna Kairu została zdominowana przez faraońską symbolikę. W 2021 roku, w ramach Złotej Parady, na placu Tahrir, epicentrum rewolucji z 2011 roku, ustawiono faraoński obelisk. Gest ten miał wymowę głęboko polityczną: miejsce, które kojarzyło się z obaleniem autorytarnego reżimu Mubaraka, zostało na nowo zagospodarowane jako przestrzeń gloryfikująca starożytną potęgę, i pośrednio, obecnego władcę.
Język władzy. Cytaty z przemówień Sisi
Prezydent Sisi w swoich wystąpieniach konsekwentnie buduje narrację o Egipcie jako najstarszym państwie w historii i kolebce cywilizacji. Podczas otwarcia Wielkiego Muzeum Egipskiego w listopadzie 2025 roku mówił:
„Egipt jest najstarszym narodem znanym historii. To tutaj cywilizacja postawiła swoje pierwsze kroki, a świat był świadkiem narodzin sztuki, myśli i pisma. Egipt zainspirował wszystkie ludy ziemi, a z brzegów Nilu rozbłysły cywilizacja i ludzki postęp.”
Podkreślał również, że muzeum to „żywe świadectwo geniuszu narodu egipskiego, który zbudował piramidy i wypisał swoją historię na ścianach”. W innym wystąpieniu, podczas spotkania z egipskimi projektantami, mówił o potrzebie „zachowania egipskiej tożsamości i faraońskiej autentyczności” oraz o tym, by egipska moda „stała się odzwierciedleniem wartości cywilizacji egipskiej na przestrzeni wieków”. W przemówieniu do egipskich rodzin podkreślał, że „starożytny Egipt zapoczątkował historię, stworzył cywilizację i był symbolem potęgi”.
Te wypowiedzi nie są przypadkowymi retorycznymi ozdobnikami. Stanowią one spójny przekaz ideologiczny, w którym legitymizacja współczesnej władzy czerpie z autorytetu starożytności. Jeśli Egipt był kolebką cywilizacji i symbolem potęgi, to jego obecny przywódca, stojący na czele odrodzonego państwa, jest spadkobiercą tej wielkości.
Polityczny wymiar. Dziel i rządź
Neofaraonizm pełni wobec reżimu Sisiego co najmniej trzy funkcje polityczne.
Po pierwsze, stanowi narzędzie wewnętrznej legitymizacji. Reżim wojskowy, który doszedł do władzy w wyniku zamachu stanu w 2013 roku, od początku borykał się z brakiem demokratycznego mandatu. Oferując Egipcjanom dumę z ich starożytnej przeszłości, Sisi stara się zbudować autorytet niezależny od wyborów, oparty na historycznej misji i cywilizacyjnej wielkości. Jak zauważają badacze, neofaraonizm to „próba stworzenia państwa cywilizacyjnego” – scentralizowanego, zhierarchizowanego i ugruntowanego moralnie.
Po drugie, neofaraonizm to oręż w walce z islamskim radykalizmem i Bractwem Muzułmańskim. Podczas gdy Bractwo odwoływało się do islamskiej ummy i kalifatu, neofaraonizm proponuje świecką, nacjonalistyczną tożsamość, która nie pozostawia miejsca dla politycznego islamu. Nowy Egipcjanin to nie muzułmanin ani Arab, to spadkobierca faraonów. Tożsamość ta jest budowana jako antyteza wobec „islamistycznego Innego”.
Po trzecie, neofaraonizm służy wymazaniu rewolucji 2011 roku z pamięci zbiorowej. Zamiast placu Tahrir jako symbolu ludowej rewolty – faraoński obelisk na tym samym placu. Zamiast narracji o walce o wolność, narracja o nieprzerwanej wielkości Egiptu na przestrzeni tysiącleci. Jak zauważają analitycy, reżim dąży do „przekształcenia pamięci zbiorowej o rewolucji 2011 roku” poprzez mobilizację dziedzictwa faraońskiego na poziomie symbolicznym i materialnym.
Wpływy zewnętrzne. Kto wspiera neofaraonizm?
Neofaraonizm jest polityką wewnętrzną, wymyśloną i realizowaną przez egipski reżim dla egipskich celów. Nie jest to projekt narzucony z zewnątrz. Niemniej jednak znajduje on pośrednie wsparcie u kluczowych sojuszników Egiptu.
Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, główni zagraniczni benefaktorzy reżimu Sisiego od 2013 roku, mają interes w osłabianiu wpływów Bractwa Muzułmańskiego i promowaniu autorytarnej, antyislamistycznej stabilizacji w regionie. Neofaraonizm, który odcina Egipt od arabskiej i islamskiej tożsamości na rzecz świeckiego nacjonalizmu, doskonale wpisuje się w tę strategię. Monarchie Zatoki Perskiej nie promują co prawda bezpośrednio faraońskiej narracji, ale finansują reżim, który tę narrację realizuje.
Stany Zjednoczone, największy donator pomocy wojskowej dla Egiptu (1,3 miliarda dolarów rocznie), nie są inspiratorem neofaraonizmu. Ich wsparcie dla Sisiego ma charakter pragmatyczny – wynika z interesów związanych z bezpieczeństwem Kanału Sueskiego, stabilnością na Bliskim Wschodzie i współpracą wywiadowczą. Jednak poprzez kontynuowanie pomocy militarnej i politycznej pośrednio legitymizują reżim i jego wewnętrzne działania – w tym promowanie faraońskiej tożsamości. Amerykańska dyplomacja publiczna nie krytykuje tej polityki, uznając ją za wewnętrzną sprawę Egiptu.
Turcja – tradycyjny rywal Egiptu w regionie, promująca własną neootomańską wizję – stanowi dla neofaraonizmu istotny punkt odniesienia i przeciwwagę. Rywalizacja między Ankarą a Kairem o wpływy w Libii, Rogu Afryki i nad Morzem Czerwonym przybiera również wymiar ideologiczny: neootomanizm Erdogan kontra neofaraonizm Sisi. Jak zauważają analitycy, „stare rywalizacje nie umierają – one ewoluują”.
Ciemna strona. Rasizm i wykluczenie
Neofaraonizm ma również swoją ciemną stronę. Jak pokazała sprawa Kevina Harta, polityka ta zbiega się z narastającą falą rasizmu i ksenofobii skierowanej przeciwko czarnej Afryce. Egipscy ultranacjonaliści, podsycani przez państwowe media, ostro sprzeciwiają się wszelkim próbom uznania starożytnego Egiptu za cywilizację afrykańską. Hasła o „wybielaniu” historii, ataki na Afrocentryzm i kampanie przeciwko czarnoskórym aktorom odtwarzającym role faraonów stały się codziennością egipskiego dyskursu publicznego.
Krytycy wskazują, że neofaraonizm, podobnie jak europejskie ruchy rasistowskie z XIX i XX wieku, opiera się na rasjalizacji historii – na przekonaniu, że narody są naturalnie podzielone na odrębne jednostki, które mogą wywodzić swoje korzenie z rasowo czystych wspólnot w głębokiej przeszłości. Choć porównanie do nazizmu jest nadużyciem, to – jak zauważa historyk Khaled Fahmy – estetyka i logika neofaraońskich spektakli przywodzi na myśl totalitarne widowiska masowe.
Podsumowanie. Faraońska iluzja
Neofaraonizm reżimu Sisi to świadomie konstruowana polityka historyczna, która ma służyć legitymizacji autorytarnej władzy, osłabieniu islamistycznej opozycji i wymazaniu pamięci o rewolucji 2011 roku. Poprzez spektakularne parady, monumentalną architekturę i konsekwentną narrację medialną, reżim buduje nowego Egipcjanina – dumniejszego ze swoich faraońskich przodków niż z arabskiego braterstwa czy islamskiej wiary.
Ta polityka jest w dużej mierze dziełem wewnętrznym egipskiego establishmentu wojskowego, ale znajduje pośrednie wsparcie u kluczowych sojuszników – Arabii Saudyjskiej, ZEA, a także Stanów Zjednoczonych, które poprzez kontynuowanie pomocy legitymizują reżim. Jednocześnie neofaraonizm niesie ze sobą ryzyko – zaostrza konflikty tożsamościowe, podsyca rasizm i ksenofobię, a przede wszystkim odwraca uwagę od realnych problemów Egiptu: kryzysu gospodarczego, bezrobocia, korupcji i braku wolności.
„Cywilizacje rozkwitają w czasach pokoju” – głosiło przesłanie dronów nad Wielkim Muzeum Egipskim. Ale w Egipcie rządzonym przez generała, gdzie tysiące więźniów politycznych gnije w celach, a gospodarka chwieje się w poszukiwaniu dna, ten pokój jest iluzją – podobnie jak iluzją jest faraońska wielkość, którą reżim stara się wmówić swoim obywatelom.


Dodaj komentarz