Ludzkość wydrukowała w swojej historii około 150–170 milionów unikalnych tytułów książek. Część z nich – według antykwariusza Scotta Browna nawet dziesiątki milionów egzemplarzy – została w ostatnich miesiącach poddana procederowi, który w branży nazywa się „destrukcyjnym skanowaniem”. Firmy AI skupują fizyczne książki, obcinają im grzbiety, przepuszczają strony przez przemysłowe skanery, a pozostałości przekazują do recyklingu.

To nie jest incydent. To nie jest skandal, który da się załatwić ugodą. To systemowa zmiana w sposobie, w jaki wiedza jest gromadzona, kontrolowana i zawłaszczana – zmiana, która może oznaczać narodziny nowego reżimu akumulacji kapitalizmu.

Część I. Anatomia procederu

Projekt Panama

W styczniu 2026 roku „The Washington Post” ujawnił istnienie wewnętrznego projektu Anthropica o kryptonimie „Project Panama”. W memie sądowym pracownicy zadawali pytanie: „Czym jest Project Panama?”, po czym sami sobie odpowiadali: „Project Panama to nasza próba destrukcyjnego zeskanowania wszystkich książek na świecie”. Memo zalecało dyskrecję: „Dlaczego używamy kryptonimu?… Ponieważ nie chcemy, żeby wiedziano, że nad tym pracujemy”.

Firma wydała dziesiątki milionów dolarów na zakup i digitalizację milionów drukowanych książek, czasem kupując po kilkadziesiąt tysięcy na raz. Zatrudniła specjalistów, którzy wcześniej pracowali przy projekcie masowej digitalizacji książek Google.

VGT3 – magazyn Amazona

W sierpniu 2026 roku dziennikarze portalu 404 Media przeprowadzili śledztwo, które wstrząsnęło opinią publiczną. Ukryli lokalizator Apple AirTag w przesyłce liczącej około tysiąca rzadkich książek. Sygnał z nadajnika doprowadził do magazynu Amazona w Las Vegas, oznaczonego kodem VGT3.

 Logo jednostki VGT3 przedstawia dinozaura trzymającego w łapach książkę               i wyszczerzającego zęby. Pracownicy potwierdzili: ich zadaniem jest odbieranie masowych dostaw książek, odcinanie grzbietów i szybkie skanowanie stron. Jak mówili dziennikarzom: „cały dzień tylko zamiatają książki”.

Europejski łańcuch dostaw

Niemieckie antykwariaty odnotowały masowe, automatycznie generowane                 w nocy zamówienia składane przez wcześniej nieznaną kanadyjską firmę Zoom Books. Niektórzy antykwariusze mieli nagle 10, 20, a nawet 50 tysięcy euro dodatkowego obrotu w ciągu kilku tygodni. Zamawiano głównie literaturę naukową i popularnonaukową, nie beletrystykę. Książki były wysyłane do tymczasowych magazynów w Niemczech, a stamtąd transportowane do Kanady i USA.

Część II. Dlaczego to robią? Logika nowego reżimu

Zatrute źródło

Internet został zanieczyszczony. Jak trafnie ujął to prof. Dariusz Jemielniak z Akademii Leona Koźmińskiego: „te modele już wchłonęły wszystko, co się dało elektronicznie”. Co więcej, treści w internecie są coraz częściej generowane przez same algorytmy, co prowadzi do zjawiska „model collapse” – degradacji jakości modeli, które trenują na danych wyprodukowanych przez AI.

Książki – zwłaszcza te wydane przed 2022 rokiem – są postrzegane jako ostatnie niezanieczyszczone źródło wysokiej jakości danych. Są to „starannie wyselekcjonowane fakty, dobrze zorganizowane analizy i wciągające narracje”, których nie da się już znaleźć w sieci.

Omijanie praw autorskich

Anthropic miał do wyboru uzyskanie zgody na wykorzystanie istniejących e-booków. Wymagałoby to – jak ujął to współzałożyciel i CEO firmy – „prawniczo-biznesowego mozołu” związanego z zarządzaniem prawami autorskimi.

Zamiast tego firma najpierw sięgnęła po źródła pirackie, co zaowocowało ugodą pozasądową w wysokości 1,5 miliarda dolarów. Kiedy i to wydało się zbyt skomplikowane – jak stwierdził sąd: „Anthropic stał się »nie tak entuzjastycznie nastawiony« do trenowania na pirackich książkach »ze względów prawnych«” – firma zwróciła się ku destrukcyjnemu skanowaniu.

Sędzia William Alsup uznał, że wykorzystanie legalnie zakupionych książek do trenowania modelu AI Claude nie narusza praw autorskich. Logika sądu: Anthropic wziął drukowane książki i zeskanował je, „przekształcając” je w nowy, elektroniczny format, a następnie pozbył się oryginału. „Jedno zastąpiło drugie” – napisał sędzia. „Nie ma dowodów na to, że nowa, cyfrowa kopia była pokazywana, udostępniana lub sprzedawana poza firmą”.

Część III. Analiza w świetle teorii reżimów akumulacji

Nowy biegun władzy

W modelu analitycznym CPR (Pluralistyczny Reżim Konkurencyjny) firmy AI traktowane są jako nowy, nieterytorialny biegun o własnej logice akumulacji – algorytmiczno-danowej. Ich siła nie pochodzi z terytorium, zasobów naturalnych czy armii, ale z kontroli nad danymi i mocą obliczeniową.

Antropologicznie rzecz ujmując, firmy AI zachowują się jak każde imperium                 w początkowej fazie ekspansji: zabierają zasoby (dane), niszczą konkurencję (fizyczne książki, które mogłyby trafić do innych), i tworzą bariery wejścia dla nowych graczy.

Imperializm danych

W modelu CPR imperializm danych opisuje dominację centrum nad peryferiami poprzez kontrolę przepływów danych, infrastruktury chmurowej i mocy obliczeniowej [DOKUMENTACJA TECHNICZNA CPR 5.3, s. 16].                                   Kluczowe wskaźniki to zależność peryferii od centrum w zakresie danych oraz monopolizacja mocy obliczeniowej.

Destrukcyjne skanowanie książek jest tego namacalnym przykładem. Gdy firmy AI skupują i niszczą fizyczne książki – zwłaszcza te z peryferii, z mniejszych wydawnictw, z niszowych języków – przechwytują wiedzę i zamykają ją w zamkniętych, korporacyjnych systemach. Cyfrowe kopie trafiają na prywatne serwery, do których dostęp mają tylko wybrani. Fizyczne oryginały przestają istnieć.

Jak ujęły to organizacje pozarządowe w liście do FTC: firmy AI konstruują przyszłość, w której „tylko najbogatsi obecni gracze mogą budować wysokiej jakości modele AI i działać jako jedyni posiadacze pisemnego dorobku ludzkości – po zniszczeniu oryginałów, aby to osiągnąć”.

Teoria kryzysu

Zjawisko to można również umieścić w szerszym kontekście marksistowskiej teorii kryzysu. Dotychczasowe źródła danych (internet) uległy „zanieczyszczeniu” treściami generowanymi przez AI – co można rozumieć jako formę kryzysu nadprodukcji.           W odpowiedzi firmy AI sięgają po nowe, nieeksploatowane źródła – fizyczne książki – co jest typowym zachowaniem w systemie kapitalistycznym w obliczu wyczerpania dotychczasowych zasobów.

Monopolizacja wiedzy jako strategia

Antykwariusz Scott Brown ostrzega, że skala jest znacznie większa, niż się wydaje. „Wszyscy stracili głowy z powodu Project Panama, a to jest nic w porównaniu z tym, co dzieje się naprawdę”. „To znacznie więcej niż Anthropic” – mówi. Coraz więcej firm angażuje się w praktykę i w większych ilościach.

W dokumencie CPR czytamy, że imperializm danych prowadzi do sytuacji,                w której „krytyczna zależność” peryferii od centrum oznacza „brak suwerenności cyfrowej” [DOKUMENTACJA TECHNICZNA CPR 5.3, s. 16]. Destrukcyjne skanowanie książek jest tego namacalnym przykładem: wiedza zawarta w fizycznych książkach jest wywłaszczana i prywatyzowana.

Część IV. Konsekwencje systemowe

Nowy reżim akumulacji

Czy to oznacza, że firmy AI szykują nowy reżim akumulacji kapitalizmu? Odpowiedź brzmi: tak, i to na kilku poziomach jednocześnie.

Po pierwsze, zmienia się przedmiot akumulacji. W poprzednich fazach kapitalizmu akumulowano kapitał fizyczny (maszyny, fabryki), potem kapitał finansowy (pieniądz, instrumenty pochodne). Teraz dane stają się głównym surowcem. Nie byle jakimi danymi – lecz całym pisemnym dorobkiem ludzkości.

Po drugie, zmienia się sposób akumulacji. Tradycyjny model zakładał, że aby skorzystać z dóbr kultury, trzeba je udostępniać – sprzedawać książki, wypożyczać je w bibliotekach. Nowy model zakłada gromadzenie i niszczenie, aby wyeliminować konkurencję. Jak ujął to prof. Jemielniak: „te firmy w żaden sposób się tym nie dzielą, tworzą jedynie wartość dla swoich akcjonariuszy”.

Po trzecie, zmienia się struktura własności. Wiedza, która przez wieki była dobrem publicznym (przynajmniej w teorii), staje się prywatną własnością korporacji. Cyfrowe kopie zniszczonych książek trafiają do zamkniętych systemów Amazona, Anthropica i innych. Jeśli te firmy upadną – a jak zauważa prof. Jemielniak, „część z tych firm może upaść”„utracone zostaną przejęte przez nie materiały”. Wiedza zniknie na zawsze.

Zniszczenie konkurencji

Organizacje pozarządowe w liście do FTC wskazują na jeszcze jeden aspekt: niszczenie książek to nieuczciwa praktyka konkurencyjna. Niszcząc fizyczne egzemplarze, firmy AI uniemożliwiają innym podmiotom (bibliotekom, badaczom, konkurencyjnym firmom) dostęp do tych samych źródeł. Tym samym tworzą monopol na wiedzę.

„Poprzez praktykę trwałego niszczenia książek na masową skalę i tym samym usuwania tych nieodnawialnych zasobów z szerszego dostępu” – piszą organizacje – firmy AI „konstruują przyszłość, w której tylko najbogatsi obecni gracze mogą budować wysokiej jakości modele AI”.

Część V. Sprzeczności systemu

Jak każdy reżim akumulacji, również ten napotyka na wewnętrzne sprzeczności.

Sprzeczność pierwsza: firmy AI niszczą książki, aby zachować ich treść,                      ale w procesie tym unicestwiają nośnik, który był gwarantem ich istnienia.                Jak zauważa chiński portal The Paper: „jeśli mówimy tylko o »kupieniu książki, przecięciu jej, zeskanowaniu i zniszczeniu oryginału«, to jest to prawie przeciwieństwo historycznego »palenia książek«. Palenie książek miało sprawić, że treść zniknie.   Firmy AI rozbierają książki właśnie po to, by treść zachować”.                                         Tyle że zachowują ją dla siebie.

 Sprzeczność druga: firmy AI potrzebują „czystych” danych, aby tworzyć coraz lepsze modele. Ale im więcej książek niszczą, tym mniej „czystych” danych zostaje dla przyszłych pokoleń – zarówno ludzi, jak i maszyn. System zjada własny ogon.

Sprzeczność trzecia: prawo autorskie, które miało chronić twórców, zostało wykorzystane do legalizacji niszczenia ich dzieł. Sędzia Alsup uznał, że trenowanie modelu na książkach jest „niezwykle transformacyjne” i tym samym mieści się w doktrynie fair use. Tymczasem z perspektywy autora – jak zauważa The Guardian – „ryzyko związane z generatywną AI … polega na tym, że oddajemy środki produkcji naszego językowego życia: z twórców stajemy się konsumentami”.

Zakończenie

Firmy AI nie tyle szykują nowy reżim akumulacji i już go wdrażają – na naszych oczach, przy milczącej zgodzie sądów i przy bierności ustawodawców.

Nowy reżim opiera się na trzech filarach:

  1. Dane jako surowiec – wiedza ludzkości, zwłaszcza ta utrwalona w książkach, traktowana jest jak ruda do wydobycia.
  2. Monopolizacja poprzez niszczenie – fizyczne nośniki są eliminowane, aby nikt inny nie mógł z nich skorzystać.
  3. Prywatyzacja wiedzy – cyfrowe kopie trafiają do zamkniętych systemów korporacyjnych, niedostępnych dla publiczności.

Antykwariusz Scott Brown podsumowuje to z gorzką ironią: „Wszyscy stracili głowy z powodu Project Panama, a to jest nic w porównaniu z tym, co dzieje się naprawdę”.

Prof. Jemielniak dodaje: „dalej jesteśmy na etapie Dzikiego Zachodu. Te firmy nie mają kontroli etycznej. […] Jeśli tego nie zrobimy, to obudzimy się w sytuacji, w której tej kontroli w ogóle nie mamy i rządzą między sobą korporacje”.

Pytanie nie brzmi, czy nowy reżim akumulacji nadejdzie? On już nadszedł.              Pytanie brzmi: czy zdołamy go ucywilizować, zanim pochłonie resztki naszego dziedzictwa kulturowego?

Artykuł powstał na podstawie doniesień prasowych z sierpnia 2026 roku, w tym śledztwa 404 Media, raportów CBS News, The Guardian, TechCrunch, The Washington Post oraz dokumentów sądowych z pozwu Bartz v. Anthropic PBC. Analiza systemowa została przeprowadzona w oparciu o model CPR ./. 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *