Płytka krytyka” to właśnie taka która, nie uznaje, że problemem nie jest system kapitalistyczny jako taki, lecz zły zarząd, niekompetentne elity, błędna polityka fiskalna, innymi słowy: „kapitalizm jest w porządku, tylko jest źle zarządzany”.
W tekście „Obywatele proszą – obywatele dostają” było to widać dokładnie: autor słusznie odrzucał teorie spiskowe i pokazywał realne przyczyny protestów, ale zatrzymał się na poziomie „złego rządzenia” i „problemów finansów publicznych”. Nie zapytał, komu obniżono podatki, kto korzystał z ulg i prywatyzacji, kto finansował kampanie i media, dlaczego cięcia zawsze uderzają w szkoły, szpitale, emerytów i młodzież, a nie w najbogatszych. To właśnie krytyka zarządu w kapitalizmie, a nie krytyka kapitalizmu.
Dokładniej rzecz biorąc, taka krytyka:
- zatrzymuje się na dystrybucji, a nie sięga do produkcji — pyta, jak dzielić wydatki, a nie kto jest właścicielem środków produkcji i kto przywłaszcza wartość;
- personalizuje system — winny jest Macron, „elity”, „kasta”, „niekompetentni ministrowie”, a nie stosunki własności i sprzeczności akumulacji;
- technicyzuje kryzys — dług publiczny, budżet, efektywność, „strukturalne problemy finansów publicznych” traktuje jak siły przyrody, a nie wynik polityki klasowej;
- proponuje reformy w ramach kapitalizmu — lepsze zarządzanie, więcej pieniędzy na usługi publiczne, zmiana kadr, inna redystrybucja, „kapitalizm z ludzką twarzą”;
- nie pyta o klasowy charakter państwa — kto naprawdę rządzi, komu służy państwo, kto czerpie zyski z prywatyzacji, cięć i finansjalizacji;
- nazywa objawy, nie system — mówi „kryzys systemowy”, „państwo abdykuje”, „usługi publiczne się rozpadają”, ale nie nazywa kapitalizmu jako głównego winowajcy
Autor bloga Aniemówiłem w tekście ,,Rozbity biust Marianny” o zamieszkach we Francji, odwołuje się do marksistowskich pojęć — kapitał, wojna klasowa, plutokracja, plebs — ale używa ich sloganowo, bez analizy. Zamiast materialno-historycznego wyjaśnienia para się publicystyką moralno-spiskową. Sam tytuł artykuły wydaje się tabloidowy a już na pewno depolityzujący — zamiast „rozbita Republika”, „zniszczony symbol”, „Marianna w dymie” mamy „rozbity biust”. To przenosi akcent z konfliktu politycznego na cielesność i sensację. Tytuł „Rozbity biust Marianny” zamienia konflikt polityczny w sensację, symbol w cielesność, a kryzys systemowy w clickbait. I to najlepiej obrazuje powagę i wartość tego tekstu.
Dlaczego jego analiza niczego nie wyjaśnia:
- Nie bada materialnych podstaw zamieszek: inflacji, kosztów życia, kryzysu mieszkalnictwa, prekaryzacji, bezrobocia, segregacji miejskiej, policyjnej przemocy, kryzysu reprodukcji społecznej.
- Nie określa klasowego składu uczestników, ich sojuszy i przeciwników. „Plebs”, „mieszczuch”, „kapitał”, „globaliści” to worki semantyczne, nie kategorie analityczne.
- Nie analizuje państwa jako aparatu i pola walk między frakcjami kapitału, tylko jako spiskowca: „macronizm”, „liberalny autorytaryzm”, „globaliści”.
- Nie pokazuje mechanizmów hegemonii: mediów, policji, sądów, szkoły, polityki miejskiej. „Propaganda” jest tylko nazwana, nie wyjaśniona.
- Brakuje kategorii wartości dodatkowej, kryzysu akumulacji, frakcji kapitału, pracy najemnej, rasizacji jako mechanizmu różnicowania siły roboczej.
- Tekst krytykuje fałszywą alternatywę „Macron albo chaos”, ale sam tworzy inną: „chaos albo zdrowy rozsądek”. To idealizm polityczny, nie analiza.
Co tekst źle identyfikuje:
- Przyczyny zamieszek — przypisuje je manipulacji, propagandzie i rządowej prowokacji, a nie kryzysowi społeczno-ekonomicznemu. Propaganda może kształtować percepcję, ale nie tworzy masowych protestów bez materialnego zaplecza.
- Rasę i klasę — „wojna rasowa jako ostatnia broń kapitału” to funkcjonalistyczny skrót. Rasizm nie jest tylko „bronią kapitału”, ale realnym stosunkiem społecznym i mechanizmem podziału klasy pracującej. Tekst sam zresztą operuje rasistowską anegdotą o „Maghrebczyku rabującym torebkę”.
- Państwo — traktuje je jako monolityczny „macronizm/globalistów”, a nie splot instytucji, frakcji kapitału, UE, policji, sądownictwa i polityki fiskalnej.
- Policję — jej bierność jako dowód „hodowania” zamieszek, to spekulacja. Mogą być inne wyjaśnienia: taktyka, polityka kadrowa, obawa przed eskalacją, konflikt wewnątrz aparatu.
- „Partia porządku = plutokracja” — to tautologia. Marksistowska analiza pokazałaby konkretne powiązania klasowe, politykę podatkową, dług publiczny, interesy finansowe.
- „Chaos wyłoni zdrowy rozsądek” — romantyzacja żywiołowości bez podmiotu politycznego, sojuszy i programu.
- Imigrację — jako „fatalną politykę” zamiast analizy popytu kapitału na tanią, elastyczną siłę roboczą, segregacji, obywatelstwa i dziedzictwa kolonialnego.
- Popyt kapitału na siłę roboczą i status prawny jako dyscyplina. Kapitał nie potrzebuje „imigrantów” jako takich — potrzebuje taniej, elastycznej, pozbawionej pełnych praw siły roboczej. Polityka migracyjna produkuje więc różne statusy: osoba bez dokumentów, osoba ubiegająca się o azyl, rezydent, obywatel. Im słabszy status, tym większa podatność na wyzysk w budownictwie, sprzątaniu, dostawach, opiece, gastronomii.
- Rasizacja i segmentacja rynku pracy. To nie „kultura” ani „integracja” wyjaśniają położenie wielu mieszkańców banlieues, lecz to, jak rynek pracy i państwo różnicują ludzi według pochodzenia. Rasizacja nie jest tylko „bronią kapitału”, jak sugeruje tekst — jest realnym stosunkiem społecznym, który współtworzy klasę pracującą i ją dzieli.
- Segregacja przestrzenna i kryzys reprodukcji społecznej. Zamieszki wybuchają w miejscach, gdzie nakładają się: bezrobocie, drożyzna, kryzys mieszkań, underinvestement, słabe szkoły, policyjna przemoc. To materialne zaplecze, a nie „propaganda” czy „prowokacja”.
- „Globalizujący lockdown” i „liberalny autorytaryzm” — autor bloga miesza COVID, stan wyjątkowy, wojnę i neoliberalizm, nie precyzując mechanizmów.
- Przemoc — „Vive le son d’l’explosion!” to estetyzacja przemocy bez strategii. Marksistowska analiza pyta o skutki dla klasy pracującej, nie o efekt retoryczny.
Tekst krytykuje fałszywą alternatywę „Macron albo chaos”, ale sam ją reprodukuje w innej formie: „chaos albo zdrowy rozsądek”. Zamiast głębokiej analizy daje mieszankę konserwatywnej krytyki liberalnego autorytaryzmu, spiskowej teorii państwa i radykalnej estetyki. Nie wyjaśnia, kto, dlaczego i w czyim interesie — nie łączy zamieszek z kryzysem akumulacji, reprodukcji społecznej i zarządzania rasizacją przez państwo i kapitał.

Dodaj komentarz