W obliczu narastającego kryzysu ekologicznego, społecznego i ekonomicznego, coraz więcej ludzi zwraca się ku alternatywnym sposobom życia – permakulturze, eko-wioskom, rodowym osadom. Poszukiwanie bliskości z naturą, wspólnotowości i samowystarczalności wydaje się być naturalną reakcją na wyalienowany, brutalnie konkurencyjny świat kapitalizmu. Jednakże – jak dowodzi analiza materializmu historycznego – te oddolne praktyki, choć podnoszące świadomość przyrodniczą, nie są w stanie przełamać logiki kapitalistycznego sposobu produkcji – jest ona systemowa. Co więcej, dają one często iluzję bycia poza systemem, podczas gdy w rzeczywistości pozostają jego integralną częścią.
Bańka iluzji samowystarczalności i bycia poza systemem, pęka gdy rozumiemy czym są kapitalistyczne społeczne stosunki produkcji.
Bańka pęka – jak eko-kapitaliści uczestniczą w kapitalistycznych stosunkach produkcji, choć wierzą, że są poza nimi
Nie chodzi tu o stan umysłu ani o styl życia – chodzi o realną, materialną zależność, która przenika każdy aspekt naszej egzystencji. Ekologiczne enklawy, permakultury, rodowe wioski – wszystko to, choć piękne w intencji, lub sponsorowane przez fundacje wielkiego kapitału (ale o tym za chwilę) funkcjonuje w samym sercu systemu, który krytykuje. I uczestniczy w nim na każdym kroku.
Czym są kapitalistyczne stosunki produkcji?
Społeczne stosunki produkcji obecnie kapitalistyczne to obowiązujący układ społeczno-ekonomiczny, w którym:
- środki produkcji (ziemia, fabryki, maszyny, roboty, globalna narzędzia, surowce) są prywatną własnością nielicznych;
- większość ludzi nie kontroluje do tych środków i zmuszona jest sprzedawać swoją siłę roboczą, by przeżyć;
- kapitalista zawłaszcza wartość dodatkową – różnicę między tym, co pracownik wytworzy, a tym, co dostanie w postaci płacy;
- globalna produkcja jest ukierunkowana nie na zaspokajanie potrzeb, ale na maksymalizację zysku w warunkach rynkowej konkurencji;
- cały proces prowadzi do alienacji, kryzysów i pogłębiających się nierówności.
To są fakty materialne i to w nich – chcąc nie chcąc – uczestniczy każdy, kto żyje w kapitalizmie. Nawet ten, kto ma ogródek, zbiera deszczówkę i głosi hasła o wspólnocie. Zaledwie 1% populacji posiada dziś ponad 50% całkowitego światowego bogactwa. Oznacza to, że kapitał, a co za tym idzie środki produkcji, jest skrajnie skoncentrowany. Kapitalistyczne stosunki dotyczą 80 % światowej populacji.
Kapitalistyczne stosunki produkcji a iluzja samowystarczalności
W systemie, w którym stosunki produkcji polegają na prywatnej własności środków produkcji, najemnej pracy i zawłaszczaniu wartości dodatkowej przez kapitał, żywność jest towarem, a nie dobrem wspólnym. Drobne uprawy, czy zbieractwo dzikich roślin to tylko enklawy, które kapitał łatwo absorbuje jako niszowe trendy, lub folklor, nie naruszając rdzenia systemu.
Problem w tym, że grupa osadników nie jest samowystarczalna. Korzysta z masowej produkcji z zewnątrz – łopat, dachów, urządzeń OZE, samochodów, prądu lub gazu z elektrowni i wielu innych dóbr. Producenci tych dóbr, czyli robotnicy, nadal są okradani z owoców swojej pracy na rzecz maksymalizacji zysków kapitalistów. Kupując wkład do komina, taczkę, sekator, okna i wiele innych produktów – wyalienowani kupują owoce pracy robotników, a sami często nie biorą udziału w społecznych stosunkach produkcji, tylko cieszą się życiem na łonie przyrody. Nie ma więc mowy o samowystarczalności ani nawet suwerenności żywnościowej.
Klasowy wymiar „ucieczki w naturę”
Ucieczka w osady rodowe, eko-osady, permakultury jest więc alienacją grupy, zazwyczaj drobnomieszczaństwa, od całościowego społecznego systemu produkcji. Jest to grupa uprzywilejowana, bo nie wszyscy mają możliwość wyniesienia się z miasta z powodów bytowych, zdrowotnych, czy rodzinnych. Zdrowsze życie i bardziej wspólnotowe wiedzie więc garstka niebiednych, wyalienowanych, a przede wszystkim zneutralizowanych w słusznym buncie klasowym, wobec wyzysku większości ludzi przez mniejszość.
Możliwość porzucenia pracy i osiedlenia się w eko-wiosce wynika często z posiadanego kapitału – od rodziców, lub z grantów, albo też z wysoko wyspecjalizowanych zawodów, w których pracę można realizować na odległość np. programiści. Są też granty dla spółdzielni, kooperatyw itp. od licznych fundacji, szkolących ,,społeczeństwo obywatelskie” dla interesów wielkiego kapitału w tym m.in. granty od fundacji Sorosa. Mają one za zadanie skierować aktywizm na tory bezpieczne dla kapitalizmu i odwrócić uwagę od rzeczywistości, czyli społecznej niesprawiedliwości i kapitalizmu w fazie imperialnej, który jest przyczyną wojen i właśnie zagraża współczesnym pokoleniom. Oprócz ofiar w ludziach, wojny wiążą się z największą emisją gazów cieplarnianych, oprócz stałej chaotycznej produkcji za którą odpowiadają właściciele kapitału a nie większość pracująca, na którą przekierowuje się odpowiedzialność za zmiany klimatu. Permakultury i kooperatywy spożywcze są często zasilane z grantów po to, żeby odwrócić uwagę młodych ludzi od wyzysku i zapobiec buntowi, enklawa zwykle nie dłużej niż na kilka lat pozwala odsunąć w czasie doświadczenie przez tych, którzy muszą utrzymywać się z własnej pracy, wyzysku i ucisku na rynku pracy. Szkoleni przez zielonych kapitalistów są przeświadczeni o swojej wrażliwości, życiu w harmonii z naturą, oraz potrzebie upowszechnienia takich enklaw.
Oczywiście jest to szkodliwy idealizm, który nie bierze pod uwagę industrializacji i wynikającej z niej wysokiego poziomu życia – bez klasy pracującej przy produkcji, obsłudze i transporcie – trzeba by cofnąć postęp, a raczej nie każdemu wiilarzowi, czy eko-osadnikowi uśmiecha się noszenie dzbana na głowie w drodze po wodę do rzeki. Znakomita większość pracująca jest uzależniona od tego gdzie kapitalista-pracobiorca zlokalizował swój biznes.
Wreszcie gdyby upowszechnić model eko-osadnictwa presja na przyrodę byłaby zbyt wielka a efekt ekologiczny utracony.
Krytyka alienacji a współczesne eko-osady
„Im więcej człowiek wkłada w boga, tym mniej zachowuje w sobie samym. Robotnik wkłada w przedmiot swoje życie; lecz odtąd należy ono już nie do niego, tylko do przedmiotu”. Podobnie – im więcej wysiłku wkładają osadnicy w tworzenie swoich ekologicznych enklaw, tym bardziej oddalają się od rozwiązania systemowego problemu wyzysku.
„Urzeczywistnienie pracy występuje jako odrzeczywistnienie robotnika, uprzedmiotowienie występuje jako utrata przedmiotu i dostanie się w jego niewolę, przyswojenie – jako wyobcowanie, jako alienacja”. W przypadku eko-osadników mamy do czynienia z odwróconą alienacją – zamiast być wyalienowanymi od produktów swojej pracy, są oni wyalienowani od społecznego procesu produkcji, jako całości. I tu wychodzi częste zjawisko personifikowania przyrody, drzew a odczłowieczanie ludzi. Eko-kapitaliści pomijają wyzysk ludzi, rzadko mówią o systemowej biedzie, wynikającej ze struktury kapitalizmu, który do szantażu płacowego potrzebuje tzw. rezerwowej armii pracy, jak również tworzy ją przez kryzys nadprodukcji z którym mamy obecnie (w 2026 roku) do czynienia, podobnie jak w latach 70.
Systemowa zmiana zamiast enklaw
Celem sprawiedliwych społecznych stosunków produkcji jest to, żeby brali w nim udział wszyscy i dla wszystkich, a nie większość dla wygodnie żyjącej mniejszości. W kapitalizmie środki produkcji są własnością mniejszości, a większość społeczeństwa zmuszona jest pracować dla tej mniejszości, by przeżyć. Systemowe zbudowanie sprawiedliwych społecznych stosunków produkcji to „powrót człowieka do świadomości społecznej i rozwiązanie konfliktu człowieka z przyrodą i człowieka z człowiekiem”. To odwrócenie obecnego systemu i przywrócenie dobrostanu większości.
Dopóki ziemia, maszyny, nasiona i kanały dystrybucji pozostają w rękach kapitału, dopóty żadna ilość grządek nie przywróci suwerenności żywnościowej. Tylko zniesienie towarowego charakteru żywności i podporządkowanie rolnictwa potrzebom społecznym, a nie zyskowi, umożliwi prawdziwy powrót do ekologicznych, zdrowych i kulturowo adekwatnych praktyk.
Oddolne inicjatywy są cenne jako zalążki życia bardziej harmonijnego z naturą w łonie starego systemu, ale bez zmiany społecznych stosunków produkcji, własności i planowania pozostaną „bezsilnym gestem i upiększaniem coraz bardziej brutalnego wyzysku”.
Zamiast alienacji – klasowa solidarność
Może więc zamiast alienować się i tworzyć uprzywilejowaną osadę, warto jako komunę, bliską społeczność potraktować całą klasę wyzyskiwaną. Czy jedynym skutecznym rozwiązaniem nie byłoby przejęcie przez społeczeństwo środków produkcji od kapitalistów poprzez radykalne wywłaszczenie i dokonanie równomiernej produkcji i rozdziału wytworzonej wartości dodatkowej na całe społeczeństwo? Produkcji a nie tylko redystrybucji.
„Nie przenośmy się, jak ekonomista, kiedy chce coś wyjaśnić, w urojony stan pierwotny. Taki stan pierwotny nic nie wyjaśnia. Podobnie ucieczka w eko-osady, nie rozwiązuje problemu, a jedynie go maskuje, tworząc iluzję wolności od kapitalizmu, podczas gdy w rzeczywistości pozostajemy w nim głęboko zanurzeni, zależni od wyzysku i wyzyskujący innych.
W historii formacji społeczno-ekonomicznych tylko w pierwszej komunie pierwotnej nie było wyzysku, bo środki produkcji należały do wszystkich a nie do kilku osób, na które pracowała większość osady. Wtedy mieliśmy do czynienia ze społeczeństwem bezklasowym, faktycznie równym, nikt nie żył z pracy innych. Wtedy jednak środki produkcji były prymitywne a teraz są wysoko rozwinięte i można planując, nie doprowadzać do nadprodukcji, tylko produkować na zaspokojenie potrzeb społeczeństwa a nie jak teraz dla maksymalizacji zysku wąskich grup interesu. I tak, żeby każdy brał udział w społecznych stosunkach produkcji – „od każdego według zdolności, każdemu według potrzeb”, czyli każdy pracuje ile może, ale otrzymuje proporcjonalnie do swojego wkładu pracy (choć bez wyzysku, bo środki produkcji są wspólne) a społeczeństwo wspólnie łoży na osoby chore i niezdolne do pracy. Obecnie osoby zdrowe, które przywłaszczyły sobie środki produkcji większości społeczeństwa – nie pracują, będąc na utrzymaniu większości społeczeństwa. Są to kapitaliści.
A przecież nie ma ludzi bez zdolności czy zainteresowań, ale większości nie stać na to żeby je rozwijać. Jeśliby powołać wspólnotę społecznych stosunków produkcji, każdy po pracy będzie miał czas, siły i środki, żeby się rozwijać i doświadczać piękna przyrody.
Zacznijmy więc myśleć o planowaniu produkcji na potrzeby społeczne dla wszystkich, a nie dla zysku niewielu.
Krytycy planowania często straszą powrotem do epoki kamienia łupanego. To fałszywy dylemat. Nie trzeba rezygnować z postępu technologicznego – przeciwnie, trzeba go wykorzystać racjonalnie i tak, żeby chronić ludzi, przyrodę i klimat. Zamiast produkować jednorazowe opakowania, produkować wielorazowe systemy zamkniętego obiegu. Zamiast produkować broń, produkować urządzenia OZE, systemy oczyszczania wody dla wszystkich a nie dla zamożnej mniejszości. Bo jaką korzyść ma robotnik z produkcji rakiety, czy czołgu i społeczeństwo, które chce żyć w pokoju i się rozwijać?
Wszystko to jest możliwe – tylko wymaga innego układu sił. Wymaga, by środki produkcji przestały być własnością nielicznych, a stały się dobrem wspólnym kontrolowanym przez pracujących. Wymaga, by decyzje o tym, co produkować, zapadały nie na giełdach, ale w społeczeństwie będącym właścicielami środków produkcji. Wymaga, by zysk zastąpić potrzebą!
Postępu technologicznego nie trzeba cofać – tylko produkcję lepiej zaplanować, sprawiedliwiej, bez chaosu wolnego rynku. Zysk z pracy robotników powinien zostawać zainwestowany w rozwój dobrobytu całego społeczeństwa, a nie zostawać w kieszeniach garstki kapitalistów.
Permakultura i eko-osadnictwo, choć wartościowe jako praktyki podnoszące świadomość ekologiczną i wspólnotową, pozostają iluzją wyjścia poza kapitalistyczne stosunki produkcji. Stanowią one enklawy dla uprzywilejowanej grupy, która może sobie pozwolić na luksus życia „poza systemem”, podczas gdy nadal korzysta z jego wytworów i pozostaje zależna od pracy wyzyskiwanych robotników. Prawdziwym wyjściem z alienacji nie jest tworzenie alternatywnych enklaw, ale systemowa zmiana społecznych stosunków produkcji – demokratyczna kontrola nad środkami produkcji i planowanie gospodarki w oparciu o potrzeby społeczne, a nie zysk. Tylko wtedy możliwy będzie powrót do harmonijnego współżycia człowieka z przyrodą i człowiekiem.


Dodaj komentarz